Wyobraź sobie: stoisz przed plecakiem, wokół cały pokój w sprzęcie. Namiot „na wszelki wypadek”, trzeci polar, „awaryjne” buty, kubek emaliowany, książka, a jakby tak jeszcze drona wziąć? Po godzinie upychania wszystkiego do środka odkrywasz brutalną prawdę – plecak waży tyle co mały człowiek, a ty masz z tym podróżować przez 3 dni na plecach.

Ten tekst jest właśnie po to, żeby do tego nie doprowadzić. Skupimy się na realnym minimum sprzętowym na 1–3 dniowy trekking: co jest naprawdę potrzebne, co można ogarnąć taniej, a co spokojnie możesz zostawić w domu.

Spanie: namiot, mata, śpiwór

Na 1–3 dniowy trekking z noclegiem nie potrzebujesz ekspedycyjnego zestawu za kilka tysięcy. Potrzebujesz czegoś, co nie przemoknie przy byle rosie, da ci w nocy ciepło i nie waży tyle co worek ziemniaków.

Namiot – Na początek najczęściej wygrywa po prostu lekki namiot 2-osobowy. Wiadomo, im lżejszy tym lepszy, dobrze, jeśli waży do 2,5 kg. Jeśli podróżujecie we dwójkę możecie rozłożyć ciężar namiotu na dwa plecaki (czyli po ok 1,25 kg na głowę). Na początek najbardziej uniwersalnym typem będzie namiot samonośny, czyli taki który potrafi samodzielnie stać bez konieczności użycia szpilek. Taki namiot możesz rozbić w zasadzie wszędzie: na plaży, na skałach, wszędzie tam gdzie nie masz możliwości wbicia szpilki w podłoże. Czasem zdarza się że podczas ulewnego deszczu spędzam w namiocie wiele godzin. Wtedy nieoceniona staje się przestronność. Mogę swobodnie usiąść czy przygotować sobie posiłek. To ważna cecha w przypadku złej pogody. Sprawdź czy namiot ma podklejane szwy i solidną wodoodporność.

Śpiwór – Niestety nie ma śpiwora idealnego. Musisz zabrać taki który zapewnia komfortową temperaturę przy panujących warunkach. Jeśli miałbym wybrać najbardziej „uniwersalny” to byłby syntetyk z temperaturą komfortu ok 10°C. Śpiwora z taką temperaturą komfortu może używać od późnej wiosny do wczesnej jesieni. Zwykle takie śpiwory mają dobry stosunek wagi do właściwości cieplnych. W gorętszych miesiącach śpiwór można rozsunąć więc nie jest to aż taki problem jak w przypadku chłodnych nocy wiosną czy jesienią.

Mata – Często niedoceniany element podstawowego ekwipunku. Możesz mieć świetny śpiwór ale bez odpowiedniej izolacji będzie zimno. Najtańszą i najczęściej spotykaną opcją jest zwykła piankowa karimata. Podczas zakupu zwróć uwagę na współczynnik R-Value. Określa się nim właściwości izolacyjne maty. Im wyższa wartość tym lepsze właściwości izolacyjne.

R-Value poniżej 2R-Value 2-3.9R-Value 4-5.5R-Value 5.5 i więcej
do 15°Cdo 4°Cdo -7°Cod -18°C

Piankowa karimata nie jest najwygodniejszym wyborem, ale na start jest idealna. Jeśli idziesz na bardziej wymagający trekking gdzie regeneracja i jakość snu jest istotna zastanów się nad materacem pompowanym o grubości ok 10cm (zwróć również uwagę na R-Value). Komfort snu na takim materacu jest nieporównywalnie lepszy niz na karimacie. Mankamentem materaca jest to że trzeba się obchodzić z nim ostrożnie żeby go nie przebić. Ale spokojnie, zwykle producenci dołączają zestaw naprawczy który ratuje sytuację. Bardzo fajnym stosunkiem jakości do ceny cechują się materace LightTour. Używam im od dawna i jestem bardzo zadowlolony.

Ubrania

„Nie ma złej pogody. Są tylko źle ubrani ludzie” – to absolutna prawda również podczas trekkingu. To nie oznacza że powinieneś taszczyć ze sobą ubrania na każda pogodę. Na krótko przed wyjazdem sprawdź jakich temperatur możesz się spodziewać w dzień i w nocy, jakie są prognozy opadów, wiatru.

Na potrzeby tego artykuły załóżmy że będziesz wędrować wiosną, bo taki zestaw ubrań zapewnia komfort w zasadzie na każde warunki (oprócz zimowych – to zupełnie inna bajka). Oto lista ubrań które ja zawsze w takim okresie zabieram ze sobą na 1-3 dniowe wyjście.

  • 1x dodatkowa bielizna (najlepiej z wełny Merino)
  • 1x dodatkowa koszulka (najlepiej z wełny Merino lub z syntetycznego materiału który szybko schnie)
  • 1x dodatkowe skarpety trekkingowe
  • Spodnie z rozsuwanymi nogawkami (zamiast krótki i długich)
  • Buty trekkingowe (absolutna podstawa – nie warto oszczędzać)
  • Bandana (może robić za lekka czapkę, szalik, osłaniać twarz)
  • Lekka bluza trekkingowa (z materiału oddychającego)
  • Cienka kurtka przeciwwiatrowa
  • Kurtka puchowa (jeśli wiem że może być chłodniej)
  • Poncho przeciwdeszczowe (zakładane jednocześnie na plecak)

Ubrania często ważą i zajmują najwięcej miejsca w plecaku. Dlatego sprawdź czy po drodze nie będziesz mieć możliwości przeprania bielizny tak aby zabrać jej jak najmniej.

Kuchnia: Jedzenie i woda

Da się przeżyć 2–3 dni w terenie bez fine dining. Naprawdę nie musisz zabierać ze sobą pół kuchni. Da się nawet skompletować taki prowiant żeby uniknąć gotowania. Ale załóżmy że chcesz zjeść coś ciepłego. Co więc trzeba mieć.

Sprzęt do gotowania:
– Kuchenka – mała i lekka kuchenka gazowa. Osobiście używam i polecam model BRS 3000T, jest to tania super lekka kuchenka która waży tylko 25g.
– Naczynie do gotowania wody – najlepszy będzie tytanowy kubek z przykrywką który nadaje się do gotowania. Będzie robił jednocześnie za naczynie do gotowania i za kubek. Zaleta tytanu to jego bardzo niska waga i możliwość bezpiecznego gotowania bez uwalniania niebezpiecznych substancji.
– Kartusz gazowy – jeśli dobierzesz odpowiedni ratusz i kubek będziesz w stanie nosić całą swoją kuchnię w jednym kubku
– Łyżka – a najlepiej łyżko widelec czyli. spork

Jedzenie:
– Batony zbożowe – wybieraj takie które mają dużą ilość kcal i niska wagę. Ja zabieram przeważnie 3 sztuki na dzień
– Liofilizaty – takie dania nie są tanie ale są najlżejsze, najwygodniejsze do przygotowania i wbrew pozorom w wielu przypadkach bardzo smaczne. Zabieram trzy opakowania na dzień (śniadanie / obiad / kolacja). Jeśli jednak chcesz iść po kosztach zupki chińskie tez dadzą rade, wybieraj takie które nie będą generować dużych niewygodnych śmieci (unikaj tych w gotowych kubkach).
– Inne suche przekąski – np. suszone owoce, mieszkanki orzechów, wszystko co nie będzie sie topić w wysokich temperaturach, mało waży i ma dużo kalorii.

Woda:
Jeśli na swojej trasie będziesz przechodzić przez miejsca gdzie można wstąpić do sklepu to problem nie istnieje. Kupujesz wodę i idziesz dalej. Inaczej jest jeśli przez 3 dni nie masz dostępu do cywilizacji. Kiedy bywam w takich miejscach nieodłącznym elementem mojego szpeju jest filtr do wody (używam dobrego sprawdzonego filtra Sawyer Micro). Zawsze sprawdzam czy na mojej trasie są miejsca gdzie mogę pobrać wodę. Rzeki, strumyki czy potoki. Zabieram ze sobą 2x 1,5l zwykłe butelki i uzupełniam je na bierząco.

Higiena, bezpieczeństwo i nawigacja

To ten fragment ekwipunku, który nie robi wrażenia, ale robi robotę, gdy coś się dzieje.

  • Telefon z mapą offline (polecam mapy.cz)
  • Powerbank (im lżejszy tym lepszy, używam Nitecore NB10000)
  • Latarka czołowa
  • Nóż (używam Opinela – super lekki i tani nożyk)
  • Apteczka (plastry, bandaż, coś na biegunkę, leki przeciwbólowe)
  • Chusteczki nawilżające – prysznic 🙂
  • Mała szczoteczka do zębów, mała pasta (jeśli nie wytrzymasz 3 dni bez mycia zębów)
  • Krem z filtrem UV

Reszta typu pełna kosmetyczka, pięć kremów, wielki dezodorant – zostaje w domu. Po 2–3 dniach w terenie i tak priorytety się przesuwają na: „jestem suchy i najedzony”.

Plecak

Powyższy ekwipunek powinieneś zmieścić w plecaku o pojemności ok. 40l – 50l. Plecak też waży swoje, weź to pod uwagę. Producenci plecaków prześcigają się w pomysłach na kieszenie, skrytki, uchwyty i inne bajery których często nigdy nie używamy a generują dodatkową wagę na twoich plecach. Wybierz plecak z taką ilością kieszeni i skrytek których na 100% będziesz używać i nic ponad to. Ja używam plecaka workowego 3F UL Gear Qidian PRO który ma główną komorę, małą kieszeń w środku na drobiazgi, 2 kieszenie przy pasie biodrowym i kieszeń siatkową do szybkiego dostępu na froncie. Oprócz tego 2 kieszenie na wodę po bokach. Cały wymieniony ekwipunek mogę bez problemu funkcjonalnie rozdzielić między te kieszenie.

Na koniec!

Pakując plecak na 3 dniowy trekking chodzi o to, żeby mieć wszystko, co naprawdę jest potrzebne i nie taszczyć całej reszty, która „może się kiedyś przyda”. Jeśli po 2–3 takich wypadach zaczniesz sam z siebie myśleć „tego nie użyłem ani razu, tego mi brakowało”, to jesteś dokładnie w miejscu, w którym powinien być każdy świadomy trekker – uczyć się na własnych doświadczeniach, a nie na katalogach producentów.